W ostatnich dniach na profilu na Facebooku opublikowano wpis autorstwa 12‑letniej uczennicy krakowskiej Szkoły Podstawowej nr 114, w którym skarży się na ocenę z egzaminu poprawkowego z historii. Autorka podała, że z części pisemnej uzyskała 17 punktów, podczas gdy próg oceny dopuszczającej zaczynał się od 15,5 punktu. Rodzina uczennicy domaga się wyjaśnień i wglądu w dokumentację egzaminu. Szkoła przekazała, że decyzję komisji oparto na wynikach z obu części egzaminu poprawkowego i że wkrótce podejmie kroki prawne.
Dlaczego wynik nie dał promocji?
Zdaniem uczennicy część pisemna egzaminu przyniosła jej 17 punktów, co przekracza wartość wskazaną jako minimalna dla oceny dopuszczającej. Komisja egzaminacyjna uznała jednak, że o końcowej ocenie decydują wyniki z dwóch części: pisemnej i ustnej. Dyrekcja wyjaśniła, że decyzja o braku promocji została podjęta po zsumowaniu efektów egzaminu w obu częściach.
Jak zareagowała szkoła?
Dyrektor placówki, Elżbieta Masłowska, przekazała w oficjalnym oświadczeniu, że informacje o organizacji egzaminu i rzekomym „niszczeniu psychiki ucznia” są nieprawdziwe. W dokumencie szkoła wskazała, że rozważa zgłoszenie sprawy do organu nadzoru pedagogicznego i organu prowadzącego, a także do Policji i do sądu, powołując się na przepisy Kodeksu karnego dotyczące zniesławienia i pomówienia.
Czego domaga się rodzina uczennicy?
Matka Amelii wystąpiła o wyjaśnienie decyzji i zapowiada żądanie wglądu w dokumenty egzaminacyjne oraz przedstawienia podstawy prawnej niepromowania córki. W publicznym wpisie córka zwracała także uwagę na wcześniejsze testy z historii, w których — jej zdaniem — otrzymywała zera mimo poprawnych odpowiedzi i prosiła o ponowne sprawdzenie tych prac.
Szkoła oświadczyła, że nie będzie udzielać dalszych komentarzy, mając na względzie dobro uczniów i nauczycieli. Sprawa została zgłoszona odpowiednim organom nadzoru i ma być rozpatrywana dalej.