W nocy z poniedziałku na wtorek w jednym z pomieszczeń na 10. piętrze Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera pojawił się ogień. Pożar wybuchł w jednoosobowej sali izolacyjnej na Oddziale Chorób Wewnętrznych, gdzie przebywał pacjent z rozpoznaniem COVID. Akcja ratownicza trwała ponad godzinę i objęła kilkudziesięciu strażaków.
Gdzie i jak przebiegała akcja gaśnicza?
Ogień zlokalizowano po północy. Strażacy gasili płomienie na najwyższej kondygnacji szpitala, a działania ratownicze prowadziło ponad pięćdziesięciu funkcjonariuszy. Pomieszczenie, w którym pojawił się ogień, spłonęło doszczętnie, a całe piętro było silnie zadymione. Szpital przekazał, że interwencja trwała kilkadziesiąt minut i została zakończona przed świtem.
Co stało się z pacjentami i personelem?
Personel ochrony i medyczny przeprowadził ewakuację 38 pacjentów z oddziału oraz siedmiu pracowników, którzy w chwili zdarzenia znajdowali się na piętrze. Osoby przeniesiono na inne oddziały szpitala, między innymi na Oddział Hematologii, Ortopedii, Urologii i Radioterapii, gdzie kontynuują terapię. Kilka osób — pacjentów i członków personelu — przewieziono na Szpitalny Oddział Ratunkowy z podejrzeniem zatrucia gazami pożarowymi; dwie pielęgniarki pozostają w obserwacji na SOR.
Jaka jest skala zniszczeń i jakie są dalsze decyzje?
Według przedstawicieli straży pożarnej jedno pomieszczenie uległo całkowitemu spaleniu, a pozostała część oddziału jest osmolona i zadymiona. Szpital poinformował, że oddział został wyłączony z użytkowania i nie przyjmuje nowych pacjentów. Osoby wymagające przyjęcia internistycznego z SOR są kierowane do innych placówek. Przyczyna pożaru jest ustalana; służby wskazują na duże prawdopodobieństwo zwarcia instalacji, a wyjaśnienia prowadzą policjanci i biegli sądowi.
Cały szpital funkcjonuje normalnie z wyjątkiem 10. piętra. Na dziś oddział chorób wewnętrznych nie przyjmuje pacjentów.